Jeszcze 10 lat temu trudno było w Polsce kupić awokado czy olej kokosowy. Moda na zdrowe odżywianie zmieniła te produkty w kuchennych celebrytów, których nie wypada nie znać. Abstrahując od właściwości odżywczych, ich reputacja nie jest nieskazitelna, a popularność niesie za sobą poważne problemy środowiskowe i społeczne.
Egzotyczne oleje w krótkim czasie stały się niezwykle modnym substytutem tradycyjnych tłuszczów, na przykład oleju słonecznikowego i rzepakowego czy oliwy. Czy to źle? Jeśli wziąć pod uwagę jedynie działanie prozdrowotne – z pewnością nie. Jednak negatywne skutki tego z pozoru nieszkodliwego trendu są poważniejsze, niż nam się wydaje. Zwiększanie zasięgu upraw awokado, palm oleistych i kokosowych nie tylko przyczynia się do poważnych zmian klimatycznych i niszczenia środowiska naturalnego, lecz także skutkuje nieetycznym traktowaniem lokalnej ludności.
Największy wróg przyrody
Tłoczony z pestek owoców olejowca gwinejskiego olej palmowy jest obecnie najczęściej stosowanym tłuszczem na świecie. Jego rafinowane odmiany wykorzystują powszechnie producenci z branży spożywczej i kosmetycznej (na przykład Nestlé, Unilever, Henkel), a także paliwowej. Oleje nierafinowane, tak zwane czerwone, mają natomiast na podorędziu miłośnicy gotowania. Skąd w ostatnich latach wzrost popularności tłuszczu palmowego? W dużej mierze wynika z tego, że palmy olejowe są niezwykle wydajne; to gatunki wieloletnie i łatwiejsze w uprawie niż inne rośliny oleiste.